Będąc pełnym dobrego humoru, przedstawiam Wam lekką i jeszcze wakacyjną lekturę dla początkujących, czyli zbiór mitów o League of Legends. Ktoś powie – „po co mam to czytać? Przecież to dla graczy z 15 lvlem!”. Te informacje mogą się przydać przy wychodzeniu z czeluści Bronze i zacieraniu resztek ego hell…
Supporty są bezużyteczne, bo nie zabijają.
Bardzo znana kwestia graczy, co ciekawe – nie tylko początkujących, bo także tych, którzy nie mają najmniejszego pojęcia o strategii gry.

  • Support się Tobą opiekuje, pomaga i ostrzega przed niebezpieczeństwem. Supportem jest osoba, która przykuta do Ciebie stara zapewnić Ci spokój od przeciwnika.
  • Stawiając wardy, umożliwia kontrolę mapy. Tym samym broni nie tylko AD Carry,ale cały team.
  • Niszcząc wardy przeciwnika, umożliwia gank na roztargnioną Cassiopeię na midzie.
  • Kiedy mówisz, że support nic nie robi, a gra idzie Ci bardzo dobrze, to znaczy, że wsparcie bardzo dobrze spełnia swoją rolę.
  • Jeżeli przegrywasz, ale masz zapewnioną kontrolę mapy, to znaczy, że wina leży po stronie innego gracza niż support.

Wardy do niczego nie służą
Kolejny przykład totalnej ignorancji i niedoceniania wartości wardów, które mają ogromny wpływ na przebieg gry.
Dobrze ustawiony ward pozwala Ci zauważyć przeciwnika na tyle wcześnie, że możesz zapobiec gankowi junglera lub wroga z innej linii. Trzymając się pod wieżą, chowający się jungler straci tylko czas. Ponadto wardy mają inne zastosowania. W early game, możesz postawić totem w krzakach, w których czai się przeciwnik. Dzięki temu na 3 minuty zabezpieczasz teren.
Jeżeli Twój sojusznik posiada teleport, może teleportować się do warda w krzakach i pomóc Ci w ataku na wroga.
Skupmy się na statystykach gracza: K\D\A -> Zabójstwa\Śmierci\Asysty. Czy ten kto ma mniej śmierci jest lepszy od gracza z mniejszą ilością asyst? Czy można wygrać pomimo częstego umierania?
Ciągle zabijam – jestem najlepszy
Każdy gracz, działający według powyższego stwierdzenia, tak naprawdę znajduje się w czeluściach gry. Przez to, często mylony jest duch League of Legends jakimkolwiek FPSem.
Na Summoners Rift nie jest najlepszy ten, kto zabija nawięcej – możesz naśmiewać się z umiejętności przeciwnika i zabić go 10 razy, jednak oprócz cyferki w statystykach nie zyskasz nic więcej – ani złota, ani doświadczenia. Tak na prawdę stajesz się tylko głównym celem wroga, za którego wypełnienie przeciwnik dostanie znaczną nagrodę.
Uważam, że znacznie lepiej jest ani nie zabijać, ani nie umierać, niż robić oba w takim samym stosunku. Oprócz Ciebie, w drużynie są jeszcze 4 osoby.
Myślenie daje przewagę i czyli Cię coraz potężniejszym (na pewno bardziej niż ciągłe umieranie w roli „boga gry”). Cierpliwość i unikanie beznadziejnego ścigania przeciwnika po mapie, stawia Cię o wiele bliżej wygranej.
Ile razy zdarzyło się, że pobiegłeś za Annie z low hp? Goniłeś, goniłeś i wpadłeś w krzaki, w których czekali na ciebie sojusznicy dziewczynki. Pewnie nie raz, nie dwa…

Linki sponsorowane